VAT I INNOWACYJNA TEŚCIOWA

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 06.02.2019

Idea podatku VAT (skrót od Value Added Tax, w Polsce PTU – Podatek od Towarów i Usług) została ogłoszona w 1920 roku przez niemieckiego przedsiębiorcę Carla Siemensa, ale za jego twórcę uważany jest francuski ekonomista Maurice Laure. W Polsce wprowadzono go 25 lat temu, 5 lipca 1993 roku.

Zastąpił podatek obrotowy, który był naliczany przy każdej operacji sprzedaży. Podatek VAT jest podatkiem pośrednim i przedsiębiorca musiał go zapłacić jako część różnicy między ceną sprzedaży i ceną zakupu. Ostatecznym płatnikiem podatku VAT jest klient w sklepie, który nie mógł go sobie już odliczyć, jednak płatności do budżetu państwa w jego imieniu dokonuje sklep. Idea tego podatku jest ustawiona tak, że jego stawka podstawowa nie może być niższa niż 15 proc. (w Polsce ustalono 23 proc., a np. na Węgrzech 27 proc.). Ustalono także, że w przypadku sprzedaży towarów za granicę do krajów UE stawka VAT będzie wynosić 0 proc.

Przychody z tytułu podatku VAT to dokładnie połowa wszystkich przychodów podatkowych państwa polskiego. Ilość pieniędzy, jakie przedsiębiorcy muszą każdego 25. dnia miesiąca wpłacić z tego tytułu, jest tak duża, że rodzi pokusę oszukiwania. Oto symulacja takiego sposobu myślenia – dla uproszczenia pomijam tutaj podatek dochodowy. Jaś szyje w Woli spodnie i sprzedaje je Krzysiowi z Nowej za 100 zł, a ten sprzedaje je w swoim sklepie za 110 zł. Krzyś płaci Jasiowi 100 zł (w tym 19 zł podatku VAT: 81 zł + 23 proc. daje 100 zł), natomiast sam ma do zapłacenia 20,90 zł (19% od kwoty 110 zł), co pokazuje w deklaracji podatkowej, ale odlicza tę część, którą zapłaci Jaś, czyli 19 zł, i wychodzi, że ostatecznie Krzyś zapłaci do kasy skarbu państwa kwotę 1,90 zł od tej transakcji. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy Krzyś sprzeda spodnie do Niemiec Hansowi z Berga za kwotę 90 zł. Z racji eksportu Krzyś sprzedaje spodnie Hansowi z VAT-em 0 proc., więc już nic nie zapłaci do fiskusa i wystąpi o zwrot całej kwoty VAT, którą zapłacił w cenie zakupu Jasiowi, czyli 19 zł, i w ten sposób zarobi 9 zł. Żona Krzysia zobaczyła, jak działa ten system, i mówi do męża: zobacz, jaki fajny sposób na łatwy zarobek na wczasy na Maderze. Wystarczy, że uruchomimy dodatkową firmę na Wacka spod budki z piwem, wtedy Jaś sprzedaje spodnie Wackowi za te same 100 zł, Wacek nam za 136 zł (110+26 zł VAT), potem my Hansowi za 90 zł i występujemy o zwrot 26 zł, a firmę Wacka, po zapłaceniu Jankowi, a przed zapłaceniem VAT fiskusowi, likwidujemy i jesteśmy 26 zł na plusie zamiast 9 zł. Jak to usłyszała ciotka, to od razu wpadła na pomysł: po co płacić Jankowi, wtedy będziemy mieli 216 zł: 100 zł nie zapłacone Jankowi, 90 zł od Hansa i 26 zł od fiskusa. Tylko Jankowi może się to nie spodobać. Teściowa wpadła na jeszcze fajniejszy pomysł: Wacek udaje, że sprzedaje nam spodnie „na papierze” za 136 tys. zł, a my sprzedajemy je też tylko na papierze firmie Kurta spod niemieckiej budki z piwem za 100 tys. zł, po czym występujemy o zwrot 26 tys. zł do naszego fiskusa i nie krzywdzimy Janka.

Rewolucyjny podatek VAT sprawił, że dawny przestępca podatkowy mógł tylko unikać płacenia podatków. Teraz z podatków może całkiem nieźle żyć.