DOBRE WIEŚCI I WAŻNE WYZWANIA

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 24.10.2018

Na początku 2016 roku agencja ratingowa Standard&Poor’s ogłosiła obniżenie ratingu Polski o jeden stopień z A- do BBB+. Wielu komentatorów nie rozumiało i chyba do dziś nie rozumie tej decyzji. Nic się w tamtym czasie złego z naszą gospodarką nie stało, nie gruchnęła żadna szokująca wiadomość na temat długu publicznego czy deficytu budżetowego.

A jednak ten news rozgrzał opinię publiczną do czerwoności. Przeciwnicy rządu z uporem godnym lepszej sprawy prognozowali, do jakiej to katastrofy Zjednoczona Prawica prowadzi polską gospodarkę. To miał być początek końca, dalej już tylko kryzys co najmniej na skalę znaną jedynie z Grecji. Minęły niecałe trzy lata od tamtych wydarzeń, mamy jesień 2018 roku. I dla przypomnienia warto podać kilka faktów. Bezrobocie wynosi obecnie poniżej 6 proc., dynamika PKB w ujęciu rocznym to ponad 5 proc., deficyt sektora finansów publicznych za 2017 rok wyniósł 1,7 proc. PKB, a w tym roku relacja ta prawdopodobnie wyniesie w okolicach 1 proc. Dług publiczny z kolei oscyluje w okolicach 50 proc. PKB i najpewniej niedługo zejdzie poniżej tej wartości. Takich danych można podawać znacznie więcej, by wspomnieć choćby o kilkunastopunktowym zmniejszeniu luki VAT-owskiej, co wydatnie przyczyniło się do poprawy sytuacji finansów publicznych. I to wszystko w kontekście wydatków na potrzebne programy społeczne, takie jak Rodzina 500+. Polskie finanse publiczne i cała nasza gospodarka w ciągu trzech lat osiągnęły imponujące wyniki. Nie oznacza to oczywiście, że nie mamy żadnych problemów do rozwiązania. One są i w dalszym ciągu jest ich wiele. Jak mają się jednak powyższe wskaźniki do prognoz o krachu polskiej gospodarki i niewydolności finansowej naszego państwa? Co teraz powiedzą ludzie, którzy jeszcze tak niedawno wieszali na obecnej władzy psy mówiąc, że już niebawem zrujnuje kraj i puści obywateli z torbami? To raczej retoryczne pytania, wątpię, aby ktoś poczuł się do winy i posypał głowę popiołem. Rzeczona wyżej agencja ratingowa zauważyła to, czego do dziś niektórzy nie mogą dostrzec. Cofnęła obniżenie ratingu i przywróciła jego wcześniejszy poziom, znowu wynosi on A-. To dobra wiadomość, bo choć liczni nie ufają agencjom ratingowym, wciąż dla wielu inwestorów ich ocena to wiążąca wskazówka, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Skutki powinny być zatem pozytywne, przede wszystkim niższe oprocentowanie naszych obligacji, a w konsekwencji mniejsze obciążenie budżetu przyszłymi odsetkami od zaciągniętego długu. Już w najbliższym budżecie powinno to przynieść znaczne oszczędności. Wzmocni to także pozycję Polski jako dobrego miejsca do lokowania kapitału. Decyzja S&P idzie w parze z przyznaniem nam statusu kraju rozwiniętego przez FTSE Russel i tym samym zakwalifikowanie Polski do 25 najbardziej zaawansowanych gospodarek świata. Te pozytywne informacje nie powinny usypiać jednak naszej czujności i gotowości do pracy. Łaska agencji ratingowych na pstrym koniu jedzie, i tak jak zaskoczyła nas decyzja ze stycznia 2016 roku, tak nie można wykluczyć, że czekają nas podobne niespodzianki. Należy robić swoje, zmieniać otoczenie regulacyjne i budować polski kapitał oraz polskie firmy. Wskaźniki gospodarcze będą tak dobre jak warunki, które stworzymy dla rozwoju przedsiębiorczości, dla eksplozji potencjału, jaki drzemie w Polakach. W Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa dostrzegamy ten potencjał i zamierzamy go wspierać. I bez względu na ratingi, powinien to być główny cel każdego, komu leży na sercu rozwój Polski.