ETYKA I ZAUFANIE W FINANSACH TO PODSTAWA

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 10.10.2018

Zgodnie z indeksem FTSE Russel Polska dołączyła do grona rynków rozwiniętych. Jesteśmy zatem w ekskluzywnym towarzystwie krajów, które posiadają ten status, przynajmniej według rzeczonego indeksu. Ta sytuacja wywołała dyskusje, jakie będą konsekwencje dla polskiej giełdy. Czy możemy spodziewać się napływu kapitału, czy raczej kierunek będzie odwrotny? Czy to powiew nadziei dla GPW, która nie może złapać oddechu po odcięciu kroplówki z napisem OFE? To zasadne pytania, ale jak to w finansach bywa, więcej jest niewiadomych niż odpowiedzi.

Dla mnie jednym z kluczowych czynników w rozwijaniu rynku kapitałowego w Polsce jest zaufanie. Zaufanie zaś buduje się latami, opiera się ono na sprawdzonej relacji i trwałych fundamentach. Wymaga ono także wiedzy, nie możemy zaufać komuś, kogo nie znamy, kogo widzimy po raz pierwszy i nie posiadamy o nim żadnej informacji. Człowiek, który ma taką wiedzę, czuje się pewniej przy podejmowaniu decyzji. Rozumie, na czym stoi i jakie mogą być konsekwencje jego działań. Opiera się przede wszystkim na swoim przekonaniu, może z łatwością zweryfikować suflowane rozwiązania i wskazówki. Trudno mówić o takim zaufaniu, jeśli chodzi o rynek kapitałowy w Polsce. Większość ludzi prawdopodobnie kompletnie nie orientuje się w tej tematyce. Giełda to dla nich jakiś odległy świat, znany może z amerykańskich filmów, ale raczej nie z rzeczywistego, osobistego doświadczenia. I to pierwsza bariera na drodze do zbudowania zaufania. Nie zaufam ci, bo cię nie znam – to zupełnie logiczne podejście do sprawy. Polacy nie znają rynku kapitałowego i dlatego w większości omijają go szerokim łukiem. Boją się nieznanego i w tym sensie mają w swoim strachu sporo racji. Brak wiedzy ma jeszcze inne opłakane konsekwencje. Niektórzy Polacy przełamują swój strach i mimo wszystko ufają. Okazuje się jednak, że to zaufanie bywa nadużywane. Oferowanie instrumentów finansowych osobom niezajmującym się zawodowo finansami wymaga przecież niezwykłej delikatności i rzetelności. Człowiek niezorientowany w temacie może łatwo paść ofiarą oszustwa. Jeśli po drugiej stronie trafi się ktoś nieuczciwy i nastawiony wyłącznie na zysk, sytuacja może się skończyć dramatycznie. I tak się niekiedy dzieje, niestety. Banki i inne instytucje oferujące instrumenty finansowe powinny zatem działać w sposób maksymalnie uczciwy. Nieuczciwość może przynieść chwilowy zysk, na dłuższą metę niszczy jednak relacje i rujnuje możliwość zbudowania prawdziwego zaufania. Po aferze związanej z GetBackiem jesteśmy właśnie w sytuacji, w której to zaufanie zostało bardzo nadszarpnięte. Indywidualni inwestorzy, którzy uwierzyli sprzedawcom, teraz mają poczucie, że zostali oszukani, że wyrządzono im wielką krzywdę. Pewnie część z nich nigdy już nie zainwestuje na rynku kapitałowym. Będą mieć obawy, których nie przemogą. To pokazuje, jak ogromną rolę odgrywa etyka. Ale nie ta deklaratywna – każdy przecież powie, że jest uczciwy i działa według najwyższych standardów. Można to nawet wpisać do różnych kodeksów etyki, które przecież powstają. Chodzi jednak o praktykę, o patrzenie na człowieka, który przychodzi do banku, jak na osobę, a nie na dostawcę prowizji. Taka postawa jest szczególnie konieczna w przypadku banków. Prymat targetu sprzedażowego musi ustąpić miejsca budowaniu relacji zaufania. Uczciwa relacja może powstać jedynie wtedy, kiedy bank dołoży wszelkich starań, aby klient wyszedł z tej instytucji z adekwatnym do swoich potrzeb produktem. W przeciwnym razie afery finansowe będą się powtarzać ze szkodą dla wizerunku rynku. I członkostwo nawet w najlepszym indeksie niewiele tutaj pomoże.