JAKI VAT, TAKI BIZNES

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 01.08.2018

Podatki mają to do siebie, że bardzo trudno znaleźć kogoś, kto lubi je płacić. Taka już natura tych danin, że  pewnie mało kto płaciłby je dobrowolnie. Zmniejszają one bowiem nasze środki do dyspozycji i w sposób naturalny budzą w związku z tym niechęć. Niemniej ich płacenie jest koniecznością. Tak już jest ten świat ułożony, że bez podatków nie da się zapewnić działających instytucji państwa, na których pracę przecież wszyscy liczymy, nawet jeśli mamy pod ich kątem mnóstwo zastrzeżeń. Podatki zatem były są i pewnie będą. Państwo samo nie zarabia pieniędzy, zatem posiłkuje się tym, co weźmie od obywateli. Tyle, jeśli chodzi o oczywistości. Wśród prawników i ekonomistów trwa jednak spór o kształt systemu podatkowego. Czy większą rolę powinny w nim odgrywać podatki dochodowe, czy konsumpcyjne? Czy lepsze jest proporcjonalne, czy progresywne opodatkowanie dochodu? A może opodatkujmy nie dochód, a przychód? Co z redystrybucją podatkową i innymi niż fiskalna funkcjami podatków? Wiele o tym napisano i pewnie wiele jeszcze zostanie napisane. Od jakiegoś czasu doświadczamy w Polsce istotnych zmian, jeśli chodzi o politykę podatkową państwa. Dużo działań władzy, które kosztowały budżet miliardy złotych, ogniskuje wokół walki z oszustwami. Widzimy to szczególnie, jeśli chodzi o podatek VAT. To szczególna danina, formalnie podatnikiem jest przedsiębiorca, jednak efektywnie (ekonomicznie) ciężar podatku ponosi konsument. Istotą VAT jest neutralność dla zawodowego uczestnika obrotu gospodarczego. Innymi słowy, firma zarejestrowana jako podatnik VAT nie powinna odczuwać ciężaru tego podatku, ciężar ten finalnie jest bowiem przerzucany na ostatecznego nabywcę. Stąd prawo do zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Jeśli w mechanizmie tym coś jest nie tak, podatek VAT traci swój podstawowy walor, jakim jest neutralność dla profesjonalnego uczestnika obrotu gospodarczego. Zaczyna zatem efektywnie wpływać na ten obrót np. warunkując decyzje co do dalszych działań przedsiębiorcy w kwestii jego biznesu. Działania mające na celu walkę z wyłudzeniami podatku VAT są słuszne, pod warunkiem jednak, że nie wypaczają istoty tego podatku. Weźmy dla przykładu mechanizm podzielonej płatności. Chociaż ze strony ministerstwa finansów padają deklaracje o jego dobrowolności to faktycznie ta dobrowolność przysługuje jedynie nabywcy. Sprzedający może w najlepszym razie odstąpić od umowy. Taki mają faktycznie wybór! Pamiętać trzeba, że w wypadku wielu małych i mikro firm produkty i materiały wykorzystywane w działalności kupowane są w super i hipermarketach lub sklepach specjalistycznych, zaś w ramach płatności kartą nie ma możliwości stosowania podziału płatności. Przedsiębiorca płaci więc całą sumę łącznie z VAT z konta rozliczeniowego. Na ewentualne odblokowanie swoich środków musi mieć zgodę organu skarbowego. Jak ma się to do neutralności podatku VAT, trudno powiedzieć. Oszustwa vatowskie oczywiście zmuszają państwo do stanowczych działań. Powstaje jednak zasadnicze pytanie, czy na tych działaniach cierpieć ma wiele uczciwych i zupełnie niewinnych podmiotów? Rzecz jasna jest to pytanie retoryczne. Praca nad prawem podatkowym czy szerzej – systemem podatkowym to bardzo trudne zadanie. Interes fiskusa jest sprawą niezmiernie ważną, ale nie jedyną, jeśli chodzi o konstrukcję regulacji podatkowych. Trzeba patrzeć także na kontekst, a ten jest taki, że wiele polskich firm ma realne problemy z płynnością. Należy zatem myśleć o ich sytuacji, bo ostatecznie od tego, czy będę działać i zarabiać, zależy kondycja naszego budżetu. Nie wolno o tym zapominać.