O KAS Z PERSPEKTYWY PRZEDSIĘBIORCY

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 06.12.2017

22 listopada w niniejszym periodyku ukazał się artykuł autorstwa ministra Mariana Banasia, szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Czytając tekst Pana Ministra, można odnieść wrażenie, że stworzenie KAS i jej obecny sposób funkcjonowania to pasmo samych sukcesów, a przedsiębiorcy mają coraz większe zaufanie do tej instytucji. Zanim jednak będziemy poważnie rozważać zmianę kalendarza (lata liczone od dnia powołania KAS), warto jednak spojrzeć na jej działania okiem nieco bardziej krytycznym. Samozadowolenie jest bowiem groźne – sugeruje, że jest dobrze i nie trzeba nic zmieniać, a taka konstatacja w przypadku KAS może być bardzo niebezpieczna. Widoczne jest, że ocena funkcjonowania KAS z perspektywy fotela jej szefa jest inna niż z perspektywy przedsiębiorcy, doradcy podatkowego czy też szeregowego pracownika KAS. Niestety, w naszej kulturze konstruktywna krytyka (nie mylić ze szkodliwym krytykanctwem) nie jest mile widziana. Dlatego być może otoczenie szefa kreuje obraz rzeczywistości odbiegający od „realu”, co może skutkować nierealistyczną oceną KAS przez jej szefa.
Zacząć jednak należy od pozytywów. W skarbówce dokonał się ważny przełom mentalny, w ramach którego podjęto decyzję, że nie warto tolerować oszustw podatkowych (choć przełom ten raczej dotyczył samego Ministerstwa Finansów, w którym wcześniej panował niezrozumiały marazm, jeśli chodzi o zwalczanie oszustw). W pewnych obszarach wprowadzono rozwiązania legislacyjne, które istotnie ograniczyły oszustwa VAT na danym rynku (pakiet paliwowy). Również działania KAS w tym obszarze (zintensyfikowane kontrole np. cystern samochodowych) miały pozytywny wpływ na poprawę sytuacji.
Warto podkreślić, że w ślad za zmianami organizacyjnymi i prawnymi nie poszły pozytywne zmiany w polityce kadrowej. Tymczasem trzeba pamiętać, że to ludzie są kluczowym elementem, od których zależy sukces danej organizacji. Myślę, że każdy z nas zgodzi się z tym, że aparat skarbowy w dzisiejszych czasach powinien składać się z kompetentnych, rozumiejących zasady funkcjonowania biznesu i przyzwoicie opłacanych profesjonalistów, których praca wspomagana jest przez systemy informatyczne ułatwiające identyfikację oszustw. Tych kryteriów w dużym zakresie nie spełnia KAS. Jest on ofiarą dziesiątków lat zaniedbań kadrowych i informatycznych.
W KAS znajdziemy profesjonalistów najwyższej klasy, ale i nieakceptowalnie dużą grupę pracowników o niewystarczających kompetencjach merytorycznych (lub etycznych). Sytuacja ta jest przede wszystkim wynikiem polityki „taniego państwa”, która skutkowała pauperyzacją aparatu skarbowego. Oczywiście w KAS pracują również świetni specjaliści, dla których motywacją do pracy jest patriotyzm i poczucie misji. Nie zmienia to faktu, że dobrych specjalistów należy przyzwoicie wynagradzać.
Bardzo słabo wygląda sytuacja, jeśli chodzi o rozumienie biznesu przez pracowników KAS. Problemem jest też mentalność dużej części aparatu urzędniczego, która postrzega przedsiębiorców jako oszustów (część z nich przyznaje, że uczciwy biznes istnieje, ale jest to zjawisko tak rzadkie jak biały nosorożec).
Nieakceptowalne jest porzucanie przez coraz większe grono skarbowców praktyk pasterskich („podatników się strzyże”) na rzecz działalności kłusowniczej (łapanie podatników w pułapki zastawione przy szczególnie problematycznych przepisach). Typowymi takimi działaniami „kłusowniczymi” była choćby akcja reklasyfikacji transakcji nieruchomościowych z podlegających VAT na niepodlegających opodatkowaniu (i kwestionowaniu odliczenia VAT przez nabywcę).
Nowe, nawet najładniejsze logo i sama zmiana struktury organizacyjnej nie są wystarczające do tego, aby niewydolną, zbiurokratyzowaną machinę przemienić w sprawną organizację, która jest w stanie skutecznie zwalczać oszustów, nie czyniąc szkody uczciwym podatnikom. Takiej organizacji nam wszystkim – przedsiębiorcom, doradcom podatkowym i pracownikom KAS – życzę. Do tego niezbędna jest jednak rewolucja kadrowo-informatyczna, bez której hasła o „zwiększeniu zaufania” to jedynie propaganda sukcesu