CZY CZEKA NAS VAT-OWSKA REWOLUCJA?

MIESIĘCZNIK „NOWE PAŃSTWO” – LISTOPAD 2017

Gdy wprowadzono podwyższaną stawkę VAT (z 22% do 23% i z 7% na 8%) w styczniu 2011 r., zakładano, że w 2014 roku stawki wrócą do poziomu wyjściowego. Jak wiemy tak się nie stało. Czy można więc spodziewać się w najbliższym czasie powrotu do niższych stawek, czy przez następne lata czeka nas cykl przedstawień ze strony Ministerstwa Finansów pod roboczym tytułem „Niestety nie tym razem, ale analizujemy sprawę i obniżymy, gdy tylko okoliczność na to pozwolą …”.

Na wstępie warto wskazać, że obniżenie stawki VAT o jeden punkt procentowy to ubytek w budżecie kwoty ok.6 miliardów złotych. Biorąc pod uwagę stale rosnące potrzeby wydatkowe ze strony organów państwa trudno się spodziewać, że przedstawiciele Ministerstwa Finansów uznają, że te 6 miliardów jest im zbędne.

Niewątpliwie obniżenie stawki VAT kosztem zwiększonego deficytu budżetowego to zły pomysł. Chroniczny deficyt budżetowy to ogromna bolączka większości współczesnych państw. Ponieważ udało się wmówić, że normalnym jest, iż państwo może każdego roku wydawać więcej pieniędzy niż „zarobiło”, w rezultacie duża część państwa albo wpadła w pułapkę zbyt dużego zadłużenia albo jest na najlepszej drodze w tym kierunku. Już teraz koszt obsługi zadłużenia jest jedną z największych pozycji w budżecie państwa.

Obniżenie stawki VAT powinno więc przełożyć się na cięcie wydatków budżetowych. Jak wiadomo cięcia wydatków państwowych nie jest na ogół popularne w społeczeństwie. Trudno też znaleźć obszar działalności w którym można byłoby w miarę bezboleśnie uzyskać takie oszczędności. Lansowana swego czasu koncepcja taniego państwa doprowadziła do państwa tandetnego i teoretycznego i chyba nie jest to właściwa droga.

Obniżenie stawek VAT o 1 punkt procentowy nie spowoduje też wyjścia z szarej strefy części przedsiębiorców czy też wzrostu konsumpcji, co mogłoby zrekompensować ubytek budżetowy. Takie obniżenie stawek jest bowiem zbyt małe aby przedsiębiorcy działającego w szarej strefie „opłaciło się” z niej wyjść. Podobnie, trudno oczekiwać istotnego spadku ceny, który przełożyłby się na zwiększoną konsumpcję.

Skoro z perspektywy konsumentów obniżenie stawek byłoby w dużej mierze nieodczuwalne, czy jest to kluczowy temat dla przedsiębiorców? Raczej nie. Sama wysokość stawki VAT (czy różnica jednego punktu procentowego) nie stanowi na ogół dużego problemu dla przedsiębiorców. Badania wskazują, że zdecydowanie większym zmartwieniem niż stawka jest kwestia prostoty podatku czy ryzyka podatkowego związanego z prowadzoną działalnością. Niewątpliwie te dwie kwestie w Polsce nie wyglądają najlepiej. Praktyka wskazuje, że poziom zaufania przedsiębiorców do organów podatkowych czy sądów jest na bardzo niskim poziomie. Ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce jest z tego względu znacząco wyższe niż w najwyżej rozwiniętych państwach Europy Zachodniej. Wysiłek państwa powinien być więc skierowany raczej w tę stronę niż w stronę nieznacznej obniżki podatku VAT.

Oczywiście istotna obniżka podatku (np. do 15-17%) mogłaby dać impuls wzrostowy naszej gospodarce. Aczkolwiek taka obniżka jest raczej wykluczona – wpływy z podatku VAT stanowią główne źródło dochodów budżetowych i zapewne nikt nie będzie ryzykował eksperymentami tego typu.

Wracając do punktu wyjścia – Czy więc można liczyć na obniżenie stawki VAT w najbliższym czasie? Odpowiedź twierdząca jest niestety mało prawdopodobna.  Tak to niestety bywa, że zdecydowanie łatwiej jest podatki podwyższyć niż je potem obniżyć …