TA REGULACJA NAS ZASKOCZY

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 12.07.2017

25 czerwca weszła w życie nowelizacja Prawa farmaceutycznego, wprowadzająca w życie zasadę apteki dla aptekarza. Ponieważ wprowadzona została szybką ścieżką poselską, nowelizacji nie poprzedziła ocena skutków regulacji – standardowy dokument, przygotowywany w przypadku projektów rządowych, który pozwala ocenić długofalowe efekty wprowadzonych zmian. Z tego powodu skutki regulacji zaczną nam się dopiero ujawniać i mogą być dla wielu, także zwolenników projektu, sporym zaskoczeniem.
Prace nad całościowym uregulowaniem polskiego rynku farmaceutycznego (tzw. duża nowelizacja prawa farmaceutycznego) ruszyły w Ministerstwie Zdrowia zaraz po zmianie rządu, pod koniec roku 2015. Odbywały się konsultacje, przeprowadzano analizy, szukano najlepszych rozwiązań – aż nagle, w październiku 2016 roku do prac parlamentarnych trafił poselski projekt, który jak taran pokonywał poszczególne etapy procedury legislacyjnej. Po drodze budził co prawda opory w postaci sprzeciwu dwóch wicepremierów, niektórych członków klubu parlamentarnego PiS, wielu instytucji państwowych, prawicowych mediów i instytucji eksperckich, lecz finalnie zakończył z sukcesem swój legislacyjny pochód w niezmienionej niemal postaci. Ten sukces może jednak w przyszłości okazać się największym obciążeniem nowelizacji. Tym bardziej, że chcąc projekt szybko przeprowadzić, decydenci pozostali głusi na wiele bardzo zasadnych uwag i poprawek zgłaszanych przez posłów i ekspertów (jak choćby Biuro Legislacyjne Senatu).
Najwięcej problemów z przyjętą regulacją, także dla jej zwolenników, przyniesie życie i jego zaskakująca dynamika. Regulacja zamraża bowiem rynek apteczny na lata.
Z uwagi na regulacje demograficzne i geograficzne, otwarcie nowej apteki w większości polskich miast i miasteczek jest prawie niemożliwe. A to oznacza, że w przypadku wypowiedzenia umowy najmu przez właściciela nieruchomości, dotychczasowy najemca nie będzie mógł apteki otworzyć ponownie w nowej lokalizacji (nawet gdyby miał taką możliwość w sąsiednim lokalu). Taka sytuacja aktualnie ma miejsce w jednym z największych polskich miast, gdzie likwidacji może ulec apteka o wieloletniej tradycji. Właściciele aptek zostali – niczym pańszczyźniany chłop do ziemi – przywiązani do obecnych lokalizacji, pozostając na łasce właściciela nieruchomości, który wiedząc, że ma najemcę w sytuacji bez wyjścia, może ulec pokusie znacznego podwyższenia czynszu.
Regulacje geograficzne – demograficzne oznaczają także, że niezwykle utrudnione będzie otwarcie nowej apteki w nowo wybudowanym szpitalu, dworcu czy galerii handlowej – w toku prac parlamentarnych odrzucono poprawkę wykluczającą bezpośrednio tego typu obiekty spod nowelizacji.
Właścicielem apteki, wedle nowych przepisów, może zostać jedynie farmaceuta posiadający jednocześnie prawo wykonywania zawodu. Dotyczy to także spadkobrania. Dodatkowo praktycznie wyłączono możliwość dokonywania przekształceń prawnych. Powyższe zasady mogą doprowadzić do wielu życiowych tragedii, kiedy np. rozwodzący się małżonkowie nie będą mogli podzielić majątku, osoby zadłużone u dostawców będą miały trudności w sprzedaży apteki i wyplatania się z trudnej sytuacji, a osoby przechodzące na emeryturę nie będą mogły przekazać dorobku swego życia dzieciom, jeśli te nie będą farmaceutami z prawem wykonywania zawodu.
Z uwagi na powyższe zastrzeżenia, trzymam polityków za słowo, że nowelizacja będzie rozwiązaniem tymczasowym – co w trakcie prac parlamentarnych powtarzano wielokrotnie – do czasu wypracowania całościowych, docelowych rozwiązań dla rynku aptecznego w ramach procedowanej w Ministerstwie Zdrowia dużej nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Obecne regulacje nie wytrzymają próby czasu.