CO DALEJ Z EMERYTURAMI?

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 05.07.2017

Proponowane przez ministerstwo rozwoju zmiany systemu emerytalnego mają kilka aspektów. Pierwszy dotyczy wpływu jakie propozycje resortu wicepremiera Morawieckiego będą miały na sytuację przyszłych emerytów. Drugi ma związek z obciążeniami dla przedsiębiorstw. Trzeci zaś odnosi się do relacji: reforma emerytalna – polski rynek kapitałowy. Propozycje MR zakładają przekazanie 75% środków zgromadzonych obecnie w OFE na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Pierwotnie miały one zostać przekazane na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Resort wycofał się jednak z tego pomysłu wskazując na względy podatkowe Reszta aktywów ma zostać przekazana do ZUS i zapisana na kontach przyszłych emerytów. Oznacza to, że OFE zostaną przekształcone w fundusze inwestycyjne i będą działać nie w ramach PTE (powszechnych towarzystw emerytalnych) ale jako TFI (towarzystwa funduszy inwestycyjnych). Zmienić ma się także status prawny aktywów przekazanych z OFE do IKZE. Mają one stać się oszczędnościami prywatnymi, już formalnie należącymi do przyszłych emerytów. Obecnie bowiem środki w OFE to pieniądze publiczne, co potwierdził w swoim orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny. Problematyczna jest jednak kwestia dostępności do środków przekazanych do działających w nowej formule IKZE. Jeśli bowiem będą one prywatne to czy będzie je można swobodnie wypłacić? Gdyby tak było mogłoby to oznaczać poważne perturbacje na polskiej giełdzie, można się bowiem spodziewać, że znaczna część przyszłych emerytów spienięży posiadane aktywa. Zmuszone do wyprzedaży akcji fundusze uruchomiłyby gwałtowne spadki na warszawskim parkiecie. Ministerstwo pracuje nad detalami, wydaje się jednak, że przynajmniej na pewien czas wypłaty z IKZE byłby poważnie ograniczone. Drugim elementem planów wicepremiera Morawieckiego dotyczących systemu emerytalnego jest powołanie tzw. Pracowniczych Planów Kapitałowych.  Programy te działałby na zasadzie dobrowolności, pracownicy byliby jednak zapisywani do nich automatycznie. Wycofanie się z uczestnictwa w PPK wymagałoby stosowanej deklaracji. Ten pomysł rodzi dodatkowe pytania i obawy. Dotyczą one m.in. tego ile osób pozostanie w takich programach. Patrząc bowiem na statystyki zauważyć można, że Polacy niechętnie korzystają z możliwości dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Zgromadzone w IKE i IKZE aktywa wynoszą zaledwie ok 7 mld. zł. Dodatkowo powstanie PPK niepokoi przedsiębiorców, którzy zgodnie z planami ministerstwa będą zobowiązani pokryć część składki (2 proc. wysokości wynagrodzenia pracownika). Kontrowersje budzi również pytanie, kto będzie zarządzał PPK: państwo czy prywatne firmy finansowe? I jakie będą ograniczenia dotyczące polityki inwestycyjnej w PPK, innymi słowy czy będą mogły inwestować większość środków w akcje, czy będą to głównie fundusze obligacyjne. Zagadnienia te wciąż czekają na jasną odpowiedź. Mimo tych obaw plany resortu rozwoju to pozytywny sygnał. Celem wicepremiera Morawieckiego jest budowanie długookresowych oszczędności krajowych, głównie gospodarstw domowych. Z tym bowiem w Polsce jest bardzo słabo.  Pozostajemy w tyle za europejską czołówką  jeśli chodzi o oszczędności gospodarstw domowych. Brak nam oszczędności długoterminowych, które finansowałby inwestycje. To zaś oznacza konieczność korzystania z kapitałów zagranicznych i uzależnia polską gospodarkę od zewnętrznych źródeł. Dodatkowe oszczędności potrzebne są także, a może przede wszystkim przyszłym emerytom. Niska stopa zastąpienia, czyli procent wynagrodzenia jaki stanowić będzie emerytura to potężne niebezpieczeństwo i zagrożenia dla milionów Polaków, którzy w przyszłości będą korzystać z tego tego świadczenia. Pozostaje mieć nadzieję, że działania Ministerstwa Rozwoju pomogą temu zaradzić.