NOWY ZUS DLA MAŁYCH FIRM

GAZETA POLSKA TYGODNIK – 24.05.2017

Ministerstwo Rozwoju zamieściło na swoich stronach internetowych prezentację pokazującą projekt zmniejszenia składek na ubezpieczenie społeczne dla mikroprzedsiębiorstw. Mimo, iż minął miesiąc nie doczekaliśmy się jeszcze konkretów w formie ustawy. Spróbuję opisać to, co jest dostępne oraz co z tego wynika.
Ministerstwo potwierdziło fakt, iż jesteśmy jedynym krajem europejskim OECD ze stałą kwotą obowiązkowych składek ubezpieczeniowych dla drobnych przedsiębiorców. Propozycja zmiany sposobu ich naliczania jest skierowana do mikroprzedsiębiorstw z branży usługowej, których przychody nie przekraczają 60 tys. zł rocznie. W miejsce stałych kwot na ZUS proponuje się wprowadzenie niemal liniowej opłaty liczonej od przychodu. Przedsiębiorcy mający przychody mniejsze niż 2,5 krotność minimalnej płacy (dzisiaj daje to 5 tys. zł miesięcznie) zapłacą kwotę podaną w tabeli, w której przedziałom przychodu podzielonym co 200 zł, będą przypisane konkretne kwoty do wpłaty. Po jej przekroczeniu zasady płacenia składek będą identyczne jak w tej chwili. Projekt zastrzega, że propozycja nie obejmuje dobrowolnych składek chorobowych. Na prezentacji pokazany jest wykres, w którym można zobaczyć, że aktualna składka bliska 900 zł zostaje zastąpiona liniowo wzrastającą od zera do punktu stycznego z dotychczasową przy przychodach osiągających 5 tys. zł. Tyle informacji można „wyciągnąć” z 6-stronicowej prezentacji zamieszczonej na stronach Ministerstwa Rozwoju.
Moja ocena:
Aktualna składka na ubezpieczenie społeczne bez chorobowego wynosi 749,94 zł, a nie jak mamy pokazane w propozycji blisko 900 zł. Wynika z tego, że ludzie przygotowujący projekt podeszli do tematu dość niechlujnie, co utrudnia obiektywną ocenę całości – wszak 150 zł to spora różnica. Idźmy dalej.
Podzielenie przychodów schodkowo co 200 zł powoduje, że przedsiębiorca będzie miał do zapłacenia między 16 a 21% od kwoty przychodu – nim bliżej kolejnego progu tym procent od przychodu mniejszy (np. dla przedziału przychodu 600,01 do 800,00 opłata będzie wynosiła 128 zł i po osiągnięciu przychodu 600,01 zł opłata 128 zł będzie stanowiła 21,3% podczas gdy od 800 da nam 16% przychodu). Nasuwa się tutaj pytanie, czym kierowano się przy wprowadzeniu progów kwotowych zamiast liniowej stawki procentowej. Jest to tylko problem techniczny, jednak tabele mogą tylko skomplikować sposób liczenia, a i ustawa ją wprowadzająca będzie obszerniejsza.
Mimo mankamentów projekt przedstawiony w formie prezentacji należy ocenić pozytywnie. To jest duży skok w kierunku zlikwidowania podatku zwanego Ubezpieczeniem Społecznym.
Skutkiem wprowadzenia tej propozycji w życie, będzie przejście dużej liczby pracowników na tzw. samozatrudnienie. Przy najniższym wynagrodzeniu 2 tys. zł brutto pracodawca musi dołożyć 360 zł by pracownik mógł otrzymać „na rękę” 1460 zł. W takim przypadku koszt na ubezpieczenie społeczne to 635 zł – reszta to składka ubezpieczenie zdrowotne i zaliczka na podatek dochodowy. Gdyby prowadził samodzielnie działalność gospodarczą na nowych zasadach, taka kwota będzie do zapłacenia przy około 4 tys. zł przychodu. Gdyby jednak pracownik zarabiał 4000 zł brutto, co daje mu „na rękę” 2850 zł, a przy samozatrudnieniu w nowym wymiarze miałby jeszcze więcej do zaoszczędzenia. Niestety, nie wiemy jak będzie w takim przypadku liczony podatek dochodowy, więc nie jestem w stanie określić jaka duża to będzie korzyść, ale będzie na pewno.
Szacuje się, że na wprowadzeniu tej propozycji w życie skorzysta około 200 tys. przedsiębiorców. Jednym ta propozycja umożliwi wyjście z szarej strefy, a dla innych będzie to zachętą do wzięcia swojej przyszłości w swoje ręce. Myślę, że może być ich nawet milion.