Wbrew temu co pisze redaktor Kamil Sikora na Wirtualnej Polsce, propozycja podana w formie ustaw przez ministra od zdrowia Konstantego Radziwiłła to nic innego jak realizacja kolejnego punktu z obietnic przedwyborczych zapowiadanych przez kandydatkę na premiera, a teraz premiera rządu RP, Panią Beatę Szydło. Już kilkanaście dni po wskazaniu jej w czerwcu 2015r. przez Prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako przyszłego premiera przyszłego rządu PiS, usłyszeliśmy o fatalnej sytuacji w szpitalach, oraz podjęciu przez PiS próby kontynuowania planu zaproponowanego przez śp. Ministra Zbigniewa Religę. Utworzenie sieci szpitali i aptek oraz kontrola przez aparat urzędniczy ich prowadzenia, a także niedopuszczenie do niekontrolowanego powstawania nowych, jest etapem dochodzenia do celu jakim jest likwidacja NFZ. Przy okazji zostanie zrealizowany kolejny etap marzenia polityków PiS o pełnej kontroli nad całą aktywnością ludzką, w tym przypadku kolejnym segmentem handlu jakim są apteki.
http://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Beata-Szydlo-trzeba-zlikwidowac-NFZ,153054,14.html
Te postulaty powtarzały się kilkakrotnie w czasie kampanii przedwyborczej i we wrześniu także mogliśmy o tym usłyszeć
http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/894952,pomysl-pis-na-sluzbe-zdrowia-likwidacja-nfz-i-swiadczenia-dla-kazdego.html

Jak to się może skończyć? Obawiam się, że jak najgorzej. Nie jest dobrze, gdy fatalnie zbudowany system z idiotycznymi wycenami procedur medycznych wyliczanymi przez urzędników jest zastępowany innym aparatem urzędniczym, jak mówią, uczciwym. Skutek będzie taki, że po niedługim czasie on też się zdemoralizuje i dostępność do przyzwoitego leczenia będzie taka sama jak poprzenio, tylko poprzez inną grupę ludzi, naszych „kolesi”.

Ostatnio miałem bezpośredni i kilkukrotny kontakt ze służbą zdrowia, także na poziomie szpitalnym. Mogę stwierdzić autorytatywnie, że na chirurgii pracują same roboty, profesjonalnie wykonujące wszystko tak, jak zaprogramował je NFZ. Na salach, w łózkach, nie leżą pacjenci a przypadki. Grupa robotów ubranych w białe kitle poświęca każdemu pacjentowi około 2 minut na obchodzie porannym i nie więcej niż pół minuty wieczorem. Roboty poprzebierane za pielęgniarki, wykonując bardzo solidnie wszelkie wgrane przez NFZ procedury i mają zakazane wchodzenie w jakikolwiek kontakt słowny z pacjentem. Jedzenie serwowane chorym było na tak pyszne, że pozwoliło mi zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Okazało się jednak, że jedyni ludzie wśród personelu, to były kobiety roznoszące posiłki – widać było, że przynależały do innego niż enefzetowski systemu. No i pojawiła się studentka, tak około 30-letnia, która rozgadała się jakby każdego z nas na Sali znała od lat. Okazało się, że to lekarz spod Lwowa, który robi nostryfikację by w Polsce móc pełnić funkcję pielęgniarki. Ciekawe, czy zda egzaminy, bo prowadząca zajęcia powiedziała jaj koleżeństwu z roku na zajęciach, że mają wykonywać procedury i absolutnie nie rozmawiać z pacjentami. Tak wygląda norma postępowania w największym szpitalu w Kielcach, przynajmniej dla tych, którzy tak jak ja, trafili tam normalną drogą wyznaczoną przez system.

Niestety, zaproponowane przez PiS rozwiązanie nie mówi nic o zmianie tej patologii i powołując się na Pana Zbigniewa Religę ani minister Radziwił, ani premier Szydło nie wprowadzili nic z tego, o czym on mówił: „Najważniejszy jest pacjent.”. Obawiam się, że zmiana systemu będzie porównywalna do tej, którą mieliśmy w 2003 roku, gdy zlikwidowane Kasy Chorych zostały zastąpione Narodowym Funduszem Zdrowia. Wtedy chodziło o umożliwienie szybkich zmian na stanowiskach kierowniczych i obsadzenie ich swoimi, bardzo zniecierpliwionymi ludźmi. O co chodzi teraz? Przyznam, że nie wiem. Retoryka ze strony rządu jest tak ogólna, że trudno zrozumieć jaki jest rzeczywisty cel, który chce osiągnąć. Jakoś zniknął z retoryki rządu wielokrotnie powtarzany postulat likwidacji NFZ.

Apteki były i chyba nadal są doskonałym biznesem. Jeszcze kilka lat temu służyły nawet grupom przestępczym do eksportowania leków z Polski nawet z kilkukrotnym przebiciem – wszystko dzięki dziurawemu systemowi refundacji. Teraz ten proceder nadal działa, ale na znacznie mniejszą skalę i zablokowanie możliwości rozwoju sieci aptek ma rozwiązać problem.
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/878884,gang-wywozu-lekow-nieuczciwi-hurtownicy-i-aptekarze-dzialaja-z-coraz-wieksza-bezwzglednoscia.html
Podsumowując, obawiam się, że te zmiany może nas zbliżą do normalności, ale tylko powierzchownie. Nadal nie będzie realizowany art. 68 Konstytucji RP, który brzmi: „1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.” Równy, znaczy tak samo kiepski?

Dla mnie oczywiste jest, że te artykuły Konstytucji RP są martwe ponieważ w mediach pełno próśb o zebranie pieniędzy na leczenie Zuzi czy Krzysia, którzy muszą mieć operację za granicą, a NFZ za to nie chce zapłacić. Konstytucja jest w tym miejscu nie przestrzegana i nikt tego nie chce zauważyć.

Proponowana ustawa nie zbliża także pacjenta do pieniędzy, które za nim podążają, ale wręcz ich od siebie oddala. Rządzący nie chcą zauważyć prawidłowości, że gdy pacjent przynosi pieniądze do prywatnego lekarza ten robi wszystko, by mu się przypodobać. Większośc ludzi, także lekarz i pielęgniarka, będą mieli ludzkie odruchy tylko względem tych, którzy im płacą. Pacjenci to tylko „przypadki”.

19-05-2017 – Jerzy Kenig